Welcome! Anonymous

Drużyna #1

Re: Drużyna #1

Postprzez Kaczor » 22 lipca 2017, o 00:19

Obrazek
Budou Ayumu


- W porządku. Będę uprzejma. - Odparła Kou, pochylając głowę w potwierdzeniu. Więc zaczęli pracować nad kręgiem, pod czujnym okiem reszty załogi. Yuki przyglądała się temu raczej z niezadowoleniem, w czasie gdy Yuzuki i Shou byli żywo zainteresowani tym co Ayumu i demon robili. Yui wyglądała an raczej przestraszoną perspektywą większej ilości demonów, więc schowała się za Kou.
- Oya, oya. Co to takiego? - niektórym zapewne serce stanęło w gardłach gdy nagle usłyszeli głos Ogamiego nad sobą. Kucał na jednej z gałęzi nad kręgiem i przyglądał sie z z zainteresowaniem Ayumu i Chice. Miał rozcięty policzek, z którego jeszcze powoli ściekała krew. Nikt nie wiedział kiedy się pojawił na scenie.
Kou odwróciła się przodem w stronę Ogamiego. Chwyciła Yui za dłoń i pociągnęła za swoje plecy ponownie, tak by odgradzać ją sobą od przestępcy. Sama rozejrzała się pospiesznie na boki i zerknęła w stronę bariery. Jeżeli nadal istniała, to łowca nagród powinien nadal być żywy… prawda?
Położyła dłoń na rękojeści katany.
Ayumu bardzo mocno próbował, ale nie mógł powstrzymać gwałtownego wdechu gdy zorientował się, że wróg publiczny numer… dwa Tsubaki jest tuż obok niego. Ale udało mu się nie odskoczyć, a rysująca ręka zadrżała mu tylko trochę.
- To bariera stworzona przy pomocy demonów, więc próbuję przywołać jednego, by się z niej wydostać - powiedział chłopiec wstając i odwracając się grzecznie do drzewa. Prawie udawało mu się stwarzać iluzję spokoju.
- Demony… Ciekawe. To tak… Hahahah. Nie przeszkadzaj sobie. Kontynuuj. Wygląda jakby miało zająć jeszcze chwilę, a żadne z nas nie ma wiele czasu zanim tamten nas nie znajdzie. - Ogami najpierw zaśmiał się, zanim zaczął znowu mówić. Chika nawet nie musiała tego słyszeć, bo nie przerwała pracy nawet na sekundę. Reszta zespołu również zareagowała niespokojnie, ale nikt nie był na tyle głupi by atakować nukenina.
- Miałam nadzieję, że już cię nie spotkam. - Kou parsknęła pod nosem ze zdenerwowanym wyrazem twarzy. Ale rzeczywiście, ona również nie była na tyle głupia, żeby atakować.
Ayumu postanowił nie kłocić się z terrorystą tylko posłusznie wykonywać jego polecenia, więc wrócił do rysowania.
- Moją jedyną metodą jest prośba o pomoc wioski - powiedział Budou by oszczędzić sobie potencjalnego problemu za parę minut.
- Zawsze warto spróbować, chociaż wątpię by ktokolwiek miał możliwość przyjścia wam z natychmiastową pomocą. Ale jeśli ktoś taki jest, chętnie skorzystam. Te bariery blokujące teleportację są wredne. - zaśmiał się Ogami.
- … Przestań mi machać tą głową na kręgiem! Nie chcę przywołać czegoś gorszego od tego głupiego smoka bo twoja krew się do niego dostała! - rzuciła angle agresywnym tonem Chika wymachując patykiem w kierunku Ogamiego.
- Oy, Chika. Nie ma wśród nas osoby która byłaby w stanie wyrządzić krzywdę temu… człowiekowi. Jesteśmy poniekąd na jego łasce, więc lepiej go nie prowokować. - Burknęła pod nosem Kouchou.
- Ach, wybacz nieuprzejmość mojej partnerki, ale to prawda, nawet kropla mogłaby zrujnować przywołanie, więc proszę o wyrozumiałość - powiedział uprzejmie Budou nie podnosząc wzroku.
- … Pft. Ahahah. Niech wam będzie. - Ogami zeskoczył na ziemię obok kręgu i obrócił się by dalej obserwować pracę chuunina i jego pupilki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: Drużyna #1

Postprzez Beatrice » 22 lipca 2017, o 00:26

Obrazek
Rokuchiru Kouchou



- Co do ciebie młoda damo, cóż, pewnie to ostatni raz? Albo nie? To nie tak, że próbowałem cię spotkać. - dodał Ogami nie obracając się w stronę Kou.
- W każdym bądź razie, nie mam czasu. Zakładam, że chcecie stąd wyjść tak samo jak i ja. Co więc powiecie na współpracę? - zapytał.
- Jakiego rodzaju… współpracę? - Odparła Kouchou, poprawiając uchwyt na swojej broni. Nie podobała jej się ta cała sytuacja, ale jej obecnym priorytetem było wydostanie Drużyny Pierwszej i Drużyny Trzeciej z tej pułapki. Nawet jeśli oznaczałoby to współpracę z nukeninem.
- Zakładam, że ta bariera działa na przynajmniej podobnych zasadach do tych które tworzymy my. Więc gdzieś muszą być ukryte jakieś odpowiedniki pieczęci by ją utrzymać. Lub ktoś, kto ją utrzymuje. Jeśli znajdziecie to i wyeliminujecie. Bariera zniknie. Jeśli nie, to cóż, pozostaje wam na mnie liczyć. Na to, że go zabiję zanim on pozabija was. I mnie. - wyjaśnił wesoło Ogami.
- Hm, szczerze mówiąc gdy niedawno go spotkaliśmy to nie wydawał się wcale taki silny. Popełniłem duży błąd, czy ten mężczyzna używa jakichś dziwnych metod by dorównać, em, cóż, panu? - zapytał Budou rysując po tym jak skinął głową.
Kou natomiast obejrzała się po drużynach Pierwszej i Trzeciej. Jeżeli nikt nie wyglądał na skrajnie przeciwnego, to Rokuchiru skinęła lekko głową.
- A gdy bariera zniknie, rozchodzimy się w swoje strony, z dala od siebie nawzajem. Nie będziesz na nas polował. - Oświadczyła nieco suchym tonem, choć wiedziała, że taka gwarancja i tak nie jest gwarancją niczego. Mógł przecież złamać słowo.
- … Myślałem, że będziecie chcieli pomocy w ucieczce. Ale to też mi odpowiada. Pójdę w swoją stronę jak tylko zniknie bariera. - zgodził się Ogami. Po tym dodał - Dziwnych metod? Cóż. Na to wygląda. Fizycznie jest porównywalny z hm… Kimś takim jak Ooraka Gou? Może silniejszy? Nie powinien taki być. Ale jest. Brakuje mu jednak odpowiedniej techniki by w pełni tę siłę wykorzystać.
- … mógłbym przysiąc, że niedawno taki nie był. Jak myślisz Chika? Ty miałaś z nim kontakt fizyczny - zapytał chłopiec.
- Takie przekraczanie własnych barier fizycznych powinno być bardzo wyczerpujące. Zwłaszcza, jeżeli tak jak mówisz, brakuje mu techniki. To by oznaczało, że jeszcze niezupełnie do tego przywykł. A więc to prawdopodobnie nowa dla niego moc. Zgadzałoby się z tym co mówisz. - Tutaj skinęła głową Ayumu. - Proponuję się rozdzielić. Pokryjemy tym sposobem większy teren. A nasz… Tymczasowy sojusznik, jak rozumiem, w międzyczasie zajmie się łowcą nagród. To całkiem możliwe, że nie będzie w stanie długo utrzymać tej siły, ale nie stawiałabym na to pieniędzy. - Zerknęła na Yui, szukając w jej obliczu dezaprobaty dla proponowanego rozwiązania. Może i była nieoficjalną liderką drużyny Pierwszej (a przynajmniej tak traktował ją Ayumu), ale nie mogła odpowiadać za wszystkich.
- W takim razie liczę na to, że się pośpieszyć. - powiedział Ogami zanim znikł. Yui nie skomentowała planu, co można było potraktować jako brak sprzeciwu.
- Hm? Nie, nie był taki. - odparła Chika -- Rozlej trochę krwi na środku i powinno być gotowe. - powiedziała wskazując na dołek w samym środku okręgu.
- Okej skończone - powiedział Budou wypełniając instrukcję. A potem aktywując technik.. zaklęcie. Wtedy też buchnął ciemnofioletowy kłąb dymu który to szybko się rozproszył z racji na to iż w ramach wyjątku przywołanie nie zostało dokonane w zamkniętym pomieszczeniu. Oczom grupy chuuninów ukazała się niska dziewczyna która bardzo wyraźnie próbowała sprawiać wrażenie większej niż w rzeczywistości była.
Obrazek

- … Hm? - rozejrzała się dookoła siebie przelotnie przyglądając się wszystkim obecnym z pominięciem Chiki, która w międzyczasie schowała się za Ayumu i tylko połowa jej twarzy wystawała zza niego podejrzliwie obserwując przybysza.
Beatrice
 
Posty: 44
Dołączył(a): 24 lutego 2013, o 14:13

Re: Drużyna #1

Postprzez Moste » 22 lipca 2017, o 00:36

- Cześć Ferderika. Dzięki że się zjawiłaś. Potrzebuję twojej pomocy w pewnej drobnej sprawie - przywitał się uprzejmie Budou.
Kou uprzejmie pochyliła głowę w ukłonie, postanawiając dostosować się do wcześniejszej prośby Ayumu i okazać demonicy szacunek. Nie odzywała się niepytana, jako że nie wiedziała z czym ma do czynienia. Demon nazywany Ferderika przeleciał wzrokiem jeszcze raz po obecnych twarzach. Głównie po Yuki i Yuzuki. Potem po ochraniaczach ze symbolami Hizashi na reszcie chuuninów.
- Czyli to nie są dary… Hm… Witajcie, ludzie. Nazywam się Ferderika Ianthee. - rzuciła wyjątkowo dumnym tonem pusząc się nieco.
- To zaszczyt, móc Panią spotkać. Ja nazywam się Rokuchiru Kou i jestem sojuszniczką Ayumu. - Miała nadzieję, że Budou doceni jej starania i po sytuacji kryzysowej dostanie czekoladkę.
- Wybacz, że wzywam cię w tak małostkowej sprawie, jednak będę musiał cię poprosić o to, byś zgodziła się zostać moim posłańcem. Jesteśmy uwięzieni w barierze, która nie pozwala nam się skontaktować z zewnętrznym światem, więc chciałbym żebyś wzięła wiadomość ode mnie, wróciła do siebie i przeniosła sie do pałacu. No i potem doręczyła… cóż, najlepiej komuś z naszej organizacji. Jeśli ich znajdziesz i pamiętasz to mojej rodzinie, jeśli nie to komukolwiek z opaską jak nasza. Możesz to zrobić? - zapytał Budou bazgrając opis swojej sytuacji na kartce przy użyciu naładowanego chakrą palca.
- … Mogę. Chociaż nie zostałam stworzona do tak trywialnych rzeczy. - odparła niezadowolona demonica.
- Świetnie. Pamiętaj proszę, że demon wracający do Pałacu to niezwykła sytuacja, więc wybacz potencjalnym ludziom, którzy okażą się dość nieuprzejmi, by ci przeszkadzać - powiedział chłopiec podając mały zwój demonowi. Ferderika chwyciła zwój wciąż niezadowolona z zadania które otrzymała. Chika tylko pociągnęła Ayumu za rękaw.
- To trochę jak marnotrawstwo, wykorzystać ją tylko do tego. - zauważyła szepcząc mu do ucha, zapewne licząc na to, że drugi demon nie zada sobie trudu podsłuchiwania co sukkub ma do powiedzenia.
- W sumie. Hej, Ferderika, jesteśmy w barierze stworzonej przez coś w rodzaju waszej demonicznej magii. Wiesz coś o niej? I czy masz jakąś zdolność, która w cichy sposób znajdzie jej słabe punkty, które jak słyszałem są rozrzucone w jej wnętrzu? - zapytał Budou. Ferderika spojrzała w górę mrużąc nieco oczy. oczywiście, nie musiała tego robić, ale zapewne chciała wyglądać jakby się starała i było to bardzo trudne. Smagnęła ogonem szybko, łamiąc pobliską, gruba gałąź i łapiąc ją do ręki. Następnie cisnęła nią w kierunku bariery, która wciąż nie była jakoś szczególnie blisko. Kawałek drewna znikł, jakby został wchłonięty przez zieloną powłokę.
- To ogień Balora. - stwierdziła wampirzyca gładząc swój ogon, czy może raczej strzepując z niego kurz.
- Ale nie wiem nic o żadnej barierze. Jedyne co to robi to spala wszystko co dotknie. Natychmiast. Słyszałam, że nawet nie czuć bólu. - oznajmiła. Chika przechyliła głowe na bok rozmyślając nad czymś.
- Dobrze, że nie próbowałeś się przekopać. To by się źle skończyło. - Kou odetchnęła z ulgą.
- Hm, mówisz że to ogień. Więc umiejętności które manipulują ogniem mogą otworzyć nam drogę? - upewnił się Budou spodziewając się, że prawdopodobnie “nie”.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: Drużyna #1

Postprzez Kaczor » 22 lipca 2017, o 00:54

Obrazek
Budou Ayumu


- Nazywamy to ogniem z braku lepszego słowa. To nie jest ogień. Po prostu potrafi spalać. - odparła Ferderika.
- Więc, można się pod tym przekopać? I jeśli dotknę to palcem to stracę tylko palec czy natychmiast zginę? - dopytał się Budou.
- Pewnie sięga pod ziemię? I stracisz tylko palec. I wracając do pytań, nie wiem jak coś takiego miałoby wyglądać, więc nie wiem jak to znaleźć. - wyjaśniła Ferderika.
- Hm, hm. Czyli bariera jest pewnie za ty zielonym czymś. Brzmi jak coś co zrobiłby diabeł. - zauważyła Chika.
- Może. Jedyną istotą zdolną do stworzenia ognia balora jest balor. - odparła druga demonica.
- Balor? Ayumu-kun, to wysokiej klasy demon? I z drugiej strony… Czy demony mogą używać swoich zdolności w tym świecie bez wchodzenia do niego? - Zastanowiła się na głos Rokuchiru.
- Właśnie, mogą? - zapytał Budou.
- Hm? Nie. - odparła Chika.
- Więc poza tym mężczyzną jeszcze gdzieś tu jest balor? - upewnił się Budou. Chika i Ferderika rozejrzały się obie.
- Ktoś widział olbrzymią kupę ognia i pożogi zagłady, wysoką na kilkanaście metrów, plujące ogniem i palącą wszystko dookoła? - zapytała poważnym tonem wampirzyca.
- ...Brzmi jak ktoś, kto się rzuca w oczy. Chyba bym zauważyła. - Przyznała Kou. - Może się maskuje? Iluzja, czy coś takiego?
- Nic nie widziałem. - przyznał Shou. Yuzuki też pokręciła głową.
- … O-olbrzymia kupa ognia… Takiego jak to coś? - zapytała Yui zza pleców Kou wskazując na zieloną powłokę..
- Nie. Spaliłby się same, gdyby otoczyły się tym czymś. Chociaz moga z tego korzystać jako swoistej osłony. Balory płoną … zwyklejszym ogniem. - odparła Ferderika.
- W-w takim razie wątpię by jakieś tu były, w końcu las nie płonie… - mruknęła Yui.
- Czyli Chika kłamie. - pokiwała głową Yuki czule głaszcząc swój nóż.
- Czy balory potrafią się transformować? Albo korzystać z iluzji? Wygaszać swój ogień? Być może został już odesłany? Ewentualnie… Czy człowiek mógłby nauczyć się zdolności typowej dla demona? Czy to możliwe, żeby Balor nauczył go tworzyć taką barierę? - Zadała kilka pytań Kou, rozważając inne możliwości. Pytania były ewidentnie skierowane ku Ayumu i Chice.
- Em, nie wiem. Ja nie potrafię używać zdolności demonów. Och cóż, obojętne. Ferderika, zakładając że tego demona nie ma nigdzie w pobliżu, możesz coś zrobić sama z tym ogniem, czy musimy polegać na pomocy z zewnątrz? - zapytał Budou.
- Nie. Wątpię też by ktokolwiek z zewnątrz mógł wam pomóc. - Ferderika wzruszyła ramionami.
- Em, swoją drogą jeśli ta bariera to tylko ogień… z braku lepszego słowa, to czemu nasze techniki teleportacji nie działają? - zapytał Budou
- Pewnie coś innego? Balory nie bawiły by się w takie rzeczy. - odparła wampirzyca.
- Więc założymy, że balor wrócił do siebie, a naszym przeciwnikiem jest tylko ten gbur. Miejmy nadzieję, że jest całkiem pozbawiony wyobraźni i rozmieścił barierę zapobiegającą teleportacji wewnątrz ognia, bo to nasza jedyna nadzieja… - powiedział Budou na głos i zwrócił się do demona za swoimi plecami już ciszej.
- Więc? Czemu marnotrawstwo?
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: Drużyna #1

Postprzez Beatrice » 22 lipca 2017, o 00:56

Obrazek
Rokuchiru Kouchou



- Skoro już przywołałeś pracownika fizycznego, możne go od razu wykorzystać w jakiś sposób! Oh, ale jeśli potrzebujesz dziury, to moja jest lepsza… - odparła Chika po cichu kiwając głową przy drugiej części. Na szczęście Mizuki akurat była zajęta przeglądaniem się rogom Ferderiki, bo nic nie zauważyła.
- Ugh. Naprawdę wolałbym poinformować wioskę, ale hah. Masz rację. Yui-san, Kou-san, jak myślicie, ile czasu zajęłoby potencjalnej pomocy przybycie w to miejsce bez użycia jakichkolwiek technik teleportacyjnych? - zapytał Budou.
- Cóż, dotąd żyjemy, a las jest stosunkowo cały. Myślę, że można w miarę bezpiecznie założyć, że Balora tu nie ma. Przybycie pomocy? Nam zajęło to dobrych kilka godzin. Gdybym się bardzo spieszyła, podejrzewam, że mogłabym dystans przebyć w… trzy lub cztery godziny. Zakładając, że na nikogo bym nie czekała. A więc Jounin da radę w jakąś godzinę lub dwie. Podejrzewam, że nie szybciej niż pół, ale to gdyby był naprawdę wyjątkowo szybki nawet jak na Jounina i biegł ile tchu. A nawet w takiej sytuacji nie jestem przekonana, czy dadzą radę nas stąd wydostać. Powinniśmy się skupić na znalezieniu pieczęci utrzymujących barierę, ale wsparcie i tak trzeba wezwać. Jeżeli ten wężowy skupi się na nas po zniknięciu Ogamiego, jesteśmy martwi w dziesięć minut. To scenariusz optymistyczny. Więc mamy wybór… Albo nie spieszymy się ze zdjęciem pieczęci i modlimy się, żeby przysłali kogoś cholernie szybkiego, albo spieszymy się i modlimy się, żeby ogień opadł razem z barierą i żeby wróg za nami nie podążył. - Kou zerknęła na Yui. - Uwagi? - Zapytała łagodnym tonem drugą z taktyczek, dając jej wyrazić własną opinię.
- Un, będziemy się spieszyć. Więc Ferderika, zmiana planów. Na razie nie wysyłaj wiadomości, pomóż nam proszę szukać części bariery, która blokuje nasze techniki. Nie jestem pewien jak to będzie wyglądać, ale zapewne będzie to coś w rodzaju takiego amuletu - tu Budou wyciągnał Kibakufuudę - albo jakieś bazgroły w stylu kręgów - dokończył chowając papierek.
- Ogami-san… nie powiedział czy możemy mu pomóc w bardziej konkretny sposób, więc lepiej nie próbować. Chociaż Genjutsu mogłoby zadziałać - mruknął zaraz potem Ayumu.
- Nic lepszego i tak nie wymyślimy. Każdy możliwy plan opiera się na nas mających szczęście. - zgodziła się ponurym tonem Yui.
- Powinniśmy więc ustalić jak szukać tych pieczęci o których mówił Ogami. - stwierdziła Yuki podchodząc bliżej grupy. Shou i Yuzuki przytaknęli.
- Więc, myślisz że możesz użyć nietoperzy czy innych zwierząt by szukać tego co opisałem? - Budou postanowił zacząć od rzeczy o których on wiedział, a reszta grupy nie - umiejętności wampira.
- Nie tworzymy takich bazgrołów. - skomentowała Chika patrząc na kibakufudę jak na podejrzany kawałek papieru, którym to zresztą był - A kręgi są niepraktyczne. Zbyt łatwo je zniszczyć, chyba, że zadałeś sobie trud by je ułożyć z głazów albo wylać srebro czy żelazo na ziemię… - dodała jakby udzielając lektury nowicjuszowi.
- To robota demonów? Więc po prostu poszukam czegoś demonicznego. - odparła Ferderika ignorując wykład sukkuba.
- To… Pomocne. - Kou kiwnęła głową do Ayumu. Niezależnie od tego co zrobią, musieli liczyć na to, że będą mieli szczęście. A więc pozostawało po prostu mu pomagać. - Starajmy się unikać ujawniania się temu wężowemu. Technicznie rzecz biorąc, nadal nie mamy
twardego dowodu na to, że wie, że tu jesteśmy. Oczywiście, mógł pozwolić nam się podejść, więc nie można opuszczać gardy, ale jeżeli jest choć maleńka szansa, że o nas nie wie albo nie wie gdzie nas szukać, to postarajmy się, żeby tak zostało.
Beatrice
 
Posty: 44
Dołączył(a): 24 lutego 2013, o 14:13

Re: Drużyna #1

Postprzez Moste » 22 lipca 2017, o 00:56

- Cóż, lepiej nie zakładać takich kolorowych scenariuszy. I swoją drogą, postaraj się ograniczyć hałas do minimum, jeśli to możliwe, Ferderika. I jeśli to robota demonów, to czego możemy się spodziewać jeśli nie bazgrołów? - zapytał Budou zwracając się do sukkuba, by ułatwić wszystkim pracę.
- Skoro to robota Balora i Diabła to zakładałbym, że ofiar? W przypadku tego pierwszego, dużo ofiar. - odparł sukkub. Ferderika tylko siknęła dumnie głową.
- … Tak, nie narób tyle hałasu co wtedy. - wypalił Shou zanim przypomniało mu się, że miał być uprzejmy. Na szczęście został zignorowany.
Kou podrapała się po karku i westchnęła cicho.
- Hałas jest niewskazany. - Tu mówiła do Ayumu.
- I co z nimi zrobić? Przemieścić? Zniszczyć? Em, chyba tylko Kouchou może je zapieczętować? - zapytał Budou.
- Zniszczenie powinno wystarczyć.[./i] - stwierdziła Chika.
[i]- Pieczętowanie nigdy nie było moją specjalnością.
- Przyznała Kou. - Ale niszczenie to nie jest wielki problem.
- Okej, Yui-san, jakieś obiekcje? - zapytał Budou drugiego taktyka. Inami tylko pokręciła głową na znak braku sprzeciwu.
- Jeśli znajdziemy te ciała to… O ile będzie to możliwe bez szczególnego niebezpieczeństwa, postarajmy się je ułożyć w jednym miejscu. Naprawdę wolałabym nie używać tego jutsu więcej niż raz. Chyba, że ktoś będzie miał coś mniej widowiskowego. - Dodała jeszcze Kou.
- Tak - pokiwał głową Budou.
- W tej kwestii, dzielimy się na grupy prawda? Więc sugeruję podzielić się tak, by w każdej była przynajmniej jedna osoba zdolna całkowicie zniszczyć znalezione ciało. Taka jak Kouchou i Yuzuki - dodał.
- A więc dwie grupy. Yuzuki, Yuki, trzymajcie się Ayumu. Ja pójdę z Shou i Yui. - Demonami Kou nie rozporządzała, bo i tak się jej nie słuchały. - Ale poczekajmy, czy Ferderika-san czegoś się dowie.
Budou przekrzywił nieco głowę, ale że od początku planował pozwolić taktykom podejmować takie decyzje, to nie kwestionował wyboru składów, jeśli nikt inny nie miał takiego zamiaru. Drużyna #3 wydawała się zdziwiona takim obrotem spraw, ale nikt nie zgłaszał żadnych sprzeciwów.
Kou przybrała na moment zamyślony wyraz twarzy.
- Chociaż, nie. Zostańmy przy oryginalnych składach. Tak będzie chyba najrozsądniej. Najlepiej się znamy, najlepiej ze sobą współpracujemy.
- Dobrze. Więc Ferderika, proszę pamiętaj, żeby wezwać nietoperze tak cicho jak to możliwe. I nie ma sensu wołać tych spoza bariery, pewnie tylko się o nią zabiją - pokiwał głową Budou aprobując zmianę. Która to wpędziła #3 w stan zdziwienia jeszcze głębszego, chociaż nieistotnego. Ferderika zaś wciągnęła powietrze do płuc i wydała z siebie przeciągły, acz niezbyt głośny pisk. Nie trzeba było długo czekać na efekty w postaci kilku wilków i parunastu nietoperzy. W czasie gdy latające nocne ssaki trzepotały grupie nad głowami, wilki trzymały się na uboczu, wyraźnie nie ufając ninja. Oczy Ferderiki rozjarzyły się czerwonym blaskiem po czym zwierzęta rozpierzchły się we wszystkich kierunkach.
- Są cztery miejsca które trzeba będzie zniszczyć. - zaczęła mówić po parunastu minutach Ferderika nad której głowa krążył nietoperz.
- Trzy w rogach, i jedno na środku. - dodała.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: Drużyna #1

Postprzez Kaczor » 22 lipca 2017, o 01:07

Obrazek
Budou Ayumu


- Okej, dziękuję. Drużyna Yui zajmie się dwoma, my weźmiemy pozostały róg i środek - zdecydował Budou.
- Niech będzie. - Skinęła Kou. - Jeżeli sprawy nie wymkną się spod kontroli, to niech to miejsce będzie naszym punktem zbornym.
Drużyna #3 skinęła po kolei głowami na znak zrozumienia i zaczęli się powoli zbierać w drogę.
- Okej, zatem idziemy. Ferderika, miej proszę na oku tych dwóch osobników. I pytanie, czy masz całkowitą kontrolę nad tymi zwierzętami? - zapytał chłopiec ruszając w kierunku ich rogu.
- Oczywiście. Wszystkie nocne stworzenia to moje wierne sługi. - odparła wyjątkowo dumna z siebie wampirzyca.
- Ayumu. Jestem w stanie zniszczyć ciało, ale nie obiecuję, że będzie to ciche ani dyskretne. - Stwierdziła jeszcze Kou, sama przygotowując się do drogi i upewniając się, że pozostali są gotowi.
- Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nikt nie usłyszy techniki Kou-san. Będą zbyt zajęci eksplozją w centrum bariery. Ponieważ to miejsce jest praktycznie najbardziej ryzykowne, planowałem poprosić Ferderikę by wysłała tam jednego wilka. Razem z zapasem notek - wyjaśnił Budou.
Kou odetchnęła z nieszczególnym zachwytem, ale kiwnęła głową.
- Lepiej wilk niż my. A… Zostawiłam sporą wybuchową notkę przy centrum. Nie wiem czy sięgnie ciała, ale detonację zawsze można odpalić jednocześnie. Jak już robić “bum”, to z rozmachem. Z resztą, niewykluczone że twoja detonacja wywoła też moją… W każdym razie, nie chodźcie w okolice centrum. Nie chciałabym mieć kogoś z was na sumieniu.
- Cóż, nie możemy tego zrobić jednocześnie, ponieważ najlepiej byłoby zniszczyć dwa ciała w tym samym momencie by zamaskować technikę Kou-san. Ferderika, gdzie są dwaj mężczyźni? Brazowoskóry i klaun z wcześniej - zapytał Budou przedzierając się przez las.
- Biegają po lesie próbując się pozabijać. - odparła wampirzyca.
- Ferderika-san, bylibyśmy bardzo wdzięczni, gdybyś zechciała nas poinformować gdyby się do nas zbliżali. - Kou przemówiła swoim najgrzeczniejszym i najbardziej “wypełnionym szacunkiem” tonem. - W porządku, Ayumu. Zróbmy tak, jak mówisz.
Demonica tylko spojrzała… próbowała spojrzeć z góry na Kou. Na pewno było to spojrzenie z góry, jeśli obrócić świat do góry nogami.
- Jeśli uznam, że to konieczne. - odparła w końcu.
- Dobrze. Wezwij do nas jednego wilka dobrze? W końcu trzeba będzie go ubrać. I potrafisz oszacować ile wilkowi zajmie przebiegnięcie od naszego rogu do ciała w centrum? - zapytał Budou.
- Ubrać? - zdziwiła się Ferderika.
- Przymocować do niego ładunki wybuchowe by zdetonował zwłoki - sprecyzował Budou z kwaśną miną.
- … Sugerujesz, że chcesz zabić jednego z moich lojalnych sług? - zapytała wampirzyca mrużąc oczy. W jej głosie była wyraźna nuta groźby.
... Zawsze jakiś nietoperz mógłby zdjąć moją notkę z drzewa i osadzić ją na zwłokach? - Zasugerowała Kou.
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: Drużyna #1

Postprzez Beatrice » 22 lipca 2017, o 01:13

Obrazek
Rokuchiru Kouchou



- Tak, chciałem zabić jednego z twoich lojanych służących. Bo nie miałem pojęcia, że jesteś do nich przywiązana. Jeśli tyle dla ciebie znaczą, to naturalnie zaryzykujemy wszystkim, nawet naszym własnym życiem, by tego nie zrobić - powiedział uprzejmie Budou bardzo dobrze kryjąc sarkazm.
- Zapewne uszkodziłyby papier pazurami. - zauważyła Yuki odpowiadając na propozycje Kou.
- Władca nie zabija swoich sług, tylko nimi rządzi. - oznajmiła wyniośle Ferderika.
- A więc nie obejdzie się bez zbliżania się do środka, jak podejrzewam. - Stwierdziła cicho Kou, zerkając na Ayumu. Ostatecznie, nie była pewna co mogą zrobić jego przywołańce.
- Naturalnie. Za każdym razem gdy rozmawiam z Ferderiką, moje horyzonty są poszerzane, zupełnie jakbym obserwował wspaniałe, gwieździste, nocne niebo. Więc władca rządzi. To niesamowite - pochwalił wampira z 0% szczerości Budou.
- W takim razie proszę cię o jeszcze jedną przysługę. O ile wilk, lojalny swojej wspaniałej władczyni nie jest dość zdolny, by wykonać tę misję i przeżyć, ty z łatwością mogłabyś zmienić się w chmarę nietoperzy i przetransportować ładunki zanim wybuchną i wrócić? - zapytał z uprzejmym uśmiechem chłopiec. Ferderika kilka sekund obserwowała Ayumu z oczami jarzącymi się na czerwono. Nie dało się nie zauważyć, że Chika znacząco się odsunęła na wypadek gdyby wampirzyca poczuła się obrażona. Zapewne sukkub nie miał zamiaru znaleźć się w polu rażenia ewentualnego rozlewu krwi.
- Mogę. Ale nie jako nietoperze. Pazury uszkodzą te wasze śmieszne papierki. - odparła w końcu Ferderika.
- Masz jakąś inną nieludzką formę? - zapytał Budou.
- Mogę się zmienić w wiele stworzeń. Preferuję jednak nietoperze lub wilki. - odparła Ferderika.
- Z tego co widziałem, nietoperze miałyby największe szanse powodzenia, lub coś w ich stylu. Ale wilk pewnie wystarczy, wątpię, byś ściągnęła na siebie uwagę. Tylko pamiętaj, że to co będziesz transportować to ładunek, który eksploduje po określonym czasie - ostrzegł Ayumu.
- Rozumiem. - odparła Ferderika wyraźnie tym neiprzejeta. Zapewne wątpiła, by było to w stanie ją skrzywdzić.
- Zatem postanowione. Ile czasu zajmie ci podróż z rogu do centrum? - zapytał Budou.
- Bez was? Do pięciu minut. - odparła wampirzyca.
- Więc niech notki eksplodują po ośmiu, żeby zostawić nam ewentualny margines błędu. - Zasugerowała Kou.
- Osiem pasuje? Yuki, prawdopodobnie ustawisz to lepiej niż ja, więc zajmij się tym proszę - zgodził się Budou jeśli nikt nie miał obiekcji.
Yuki pokiwała głową i już wyjmowała swoje specjalistyczne narzędzie, czyli masę notek gdy Ferderika zatrzymała się przed resztą grupy.
- Jesteśmy na miejscu. - oznajmiła wskazując na zielonkawą ścianę malującą się przed nimi. W kącie - w bezpiecznej odległości kilkunastu metrów od ścian wbity był drewniany palik, około 80 cm długości. Na palik nabita była pomalowana i ozdobiona ludzka czaszka, sam kawałek drewna był obłożony zwierzęcym futrem i przewiązany jakimiś badylami.
- To upraszcza sprawę. Więc, bezpiecznie jest to zwyczajnie rozkopać albo wysadzić w powietrze? - zapytał Budou.
Beatrice
 
Posty: 44
Dołączył(a): 24 lutego 2013, o 14:13

Re: Drużyna #1

Postprzez Moste » 22 lipca 2017, o 01:14

- Nie wygląda, jakby było przeklęte, więc pewnie można to po prostu rozłupać… - odparła Chika pociągając swoim nosem. Wyglądała jakby coś się jej nie podobało.
A zatem Kou wyjęła swoją katanę i ruszyła w kierunku tego dziwnego… totemu? Jej miecz zabłysnął błękitną chakrą. Gdy tylko minęła Ferderikę na ziemi między nią a jej celem rozświetliły się dziwne, acz znajome symbole. Buchnął ciemnobrązowy dym który czuć było mocno siarką i padliną. Był to mdlący zapach który na dłuższą metę przyprawiłby każdego o zawroty głowy. Ferderika machnęła ogonem pomagając temu obłokowi szybciej się rozproszyć. Oczom drużyny #1 ukazał się szkaradny stwór wyglądający jak mieszanina kilku różnych bestii i insektów. Głównie psów i odmian stonogi. Był olbrzymi, bo długi na 8 metrów i wysoki na 6. Miał wiele par odnóży, jednak tylko cztery sięgały ziemi. Pomimo tego, ze miał jedną głowę, definitywnie miał 3 pary oczu i trzy nosy, jak i również szczękę dziwacznie podzieloną na trzy różne części. Jego skóra była goła, miejscami wyglądała jakby gniła nieustannie. Miał też wiele… prawdopodobnie blizn, bo tylko taka myśl przychodziła do głowy patrząc na przeróżne, nieprzyjemne dla oka jasne plamy na skórze tego stwora. Warknął nieprzyjemnie na Kou.
Kou odetchnęła cicho i kaszlnęła od smrodu. Popatrzyła po potworze.
-... Yuki, Ayumu, wiecie co robić. - Stwierdziła, unosząc katanę pomiędzy siebie a stwora. Ugięła lekko nogi w kolanach, obserwując przy tym stwora. Korzysta ze swojej wiedzy medycznej, starając się oszacować jego prawdopodobne cechy biologiczne a tym samym potencjalne słabe punkty.
- Możesz temu rozkazywać? - zapytał Budou odskakując od demona składając pieczęci. Naturalnie zapytał bardziej użytecznego w walce przywołańca. Wolał użyć uwodzicielstwa Chiki przeciwko tej bestii jako ostatniej karty.
- Bestie to podwładni Balorów. Mogę tego robala zabić, jeśli chcesz. - Ferderika wydawała się zupełnie niewzruszona stworem stojącym przed nią. Podobnie jak i Chika. Chociaż Chika postanowiła się odsunąć parę kroków w tył na wszelki wypadek. Yuki zaś zaczęła okrążać stwora.
- Wstrzymaj się. Pomóż nam jeśli będziemy mieli z tym kłopoty. Miej oko na otoczenie - mruknął Budou kontynuując składanie pieczęci. Oczywiście, bestia w tym czasie nie próżnowała. Rzuciła się w kierunku najbliższej sobie osoby, czyli Kou próbując ją ugryźć, czy może raczej rozszarpać na strzępy, bo pół Kou bez problemu zmieściłoby się w tej paskudnej mordzie. Chuuninka musiała uskoczyć na bok by nie zostać pożartą w pierwszych sekundach tej walki, jednak gdy była w powietrzu łapa stwora wystrzeliła do przodu uderzając ją w tułów i posyłając kilka metrów do tyłu. uderzenie było bolesne, ale na szczęście zostało wykonane wierzchem łapy toteż Kou nie miała w brzuchu olbrzymich dziur po pazurach.
Uderzona łapskiem Kou poleciała zatem kilka metrów w tył, tracąc na moment oddech… Ale na moment. Zaraz była ponownie gotowa do starcia. Ruszyła do przodu, zamierzając zająć demona swoją osobą, żeby Ayumu miał czas na przygotowanie iluzji, a Yuki na przygotowanie ataku skrytobójczego. Korzystając ze swojej prędkości i miecza otoczonego chakrą jej prywatnej techniki, ruszyła gwałtownie w stronę potwora, chcąc zacząć go nękać bolesnymi cięciami wycelowanymi w oczy, gardziel i nogi - zależnie od tego, co akurat znajdzie się w jej zasięgu. Głównie po to, żeby był skupiony na niej. Ataków nie próbowała blokować, skupiała się na unikach z kontratakami.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: Drużyna #1

Postprzez Kaczor » 22 lipca 2017, o 01:15

Obrazek
Budou Ayumu


W czasie gdy Ayumu kończył swą technikę, Kou zaczęła zajmować stwora od frontu. Gdy ten tylko wychylił się za bardzo do przodu spróbowała go ciąć pod szczęką. Stworzenie jednak zdołało uninąć ciosu odskakując do tyłu. Wtedy to Yuki, już na swojej pozycji również zaatakowała. Jej celem były tylnie nogi. Zapewne zamierzała zmniejszyć mobilność przeciwnika, jednak i jej się nie udało, gdyż jej nóż bojowy został zablokowany najeżonym kolcami ogonem, sama dziewczyna zaś odrzucona do tyły przez siłę impetu. Demoniczny psowaty na tym jednak nie poprzestał. Ponieważ Kou stała teraz bardziej od jego boku niż frontu, nie mógł próbować jej ugryźć, jednak jedna z jego mniejszych - kurzych- łapek wykręciła się w nienaturalny sposób i zadrapała dziewczynę boleśnie w bok.
Kou sygnęła boleśnie, obracając się w stronę kurzej łapki, która ją zadrapała i cięła błyskawicznie klingą, chcąc ją odseparować od reszty cielska. Zaraz też odskoczyła nieco w tył.
- Yuki, jesteś cała? - Odezwała się nieco głośniej, nie odwracając wzroku od stwora. - Chodź tutaj, ty paskudne pso-żabo-kuro-dziwne coś. - Warknęła wyzywająco. Nie była pewna na ile inteligentna jest bestia. Uniosła katanę nad głowę, wybierając gardę górną. Osłaniała swoją głowę, kark, szyję i ramiona. Mogła też w ułamku sekundy osłonić ciało od biustu w dół.
- Ayumu, przytrzymaj go w miejscu. - Kou trzymała się defensywy, prowokując tylko stwora raz na jakiś czas, żeby nie odwrócił się w stronę Yuki ani Ayumu.
- Dobrze - powiedział Budou, który od samego początku miał taki plan, co więcej byłby raczej zakłopotany, gdyby nie miał, ale szczęśliwie pracował z Kouchou dość długo, że ta zapewne domyśliła się jaką technike konstruował od samego początku. Może nawet zgadła po pieczęciach. Tak, z całą pewnoscią nie zdecydowała, że chce bestię unieruchomioną teraz. Ayumu zanotował sobie w pamięci, by dać jej potem czekoladkę. I, najszybciej jak mógł bez obniżania efektywności iluzji aktywował ją. Jako że miał pod ręką Ferderikę, to stworzył coś, co wyobrażał sobie jako wystarczająco wampiryczne. Nie miał do czynienia z bestiami, ale na wszelki wypadek zrobił to, gdyby nie były one całkiem bezmózgie. Więc, przynajmniej z perspektywy schwytanej osoby, z ziemi miały wystrzelić brunatnobrązowe, kolczaste pnącza, które oblezą - w teorii - bezbronną ofiarę zaciskając się na jej kończynach i unieruchamiając ją kompletnie. Naturalnie biorąc pod uwagę grubą skórę zwierza i jego potencjalne bezmózgowie, prawdopodobnie nie zada sobie pytania czemu kolce tylko uwierają, a nie wgryzają się w jej mięso. W każdym razie na to liczył Ayumu, który nie miał dość siły, by poza unieruchamianiem, jeszcze zadawać widmowe rany. Budou płynnie i głęboko odetchnął odczuwając dużą stratę energii, na którą był jednak przygotowany, więc zrobił wszystko w swojej mocy, by nie paść na miejscu na ziemię. Stwór oczywiście, z perspektywy pozostałych nagle zesztywniał i ugiął się w kolanach, wyjąc przeraźliwie. Sądząc po ślinie cieknacej mu z pyska w towarzystwie piany, ze złości.
Kiedy więc bestia zastygła w bezruchu, Kou bez nawet ułamku sekundy zawahania wystrzeliła w jej kierunku, tnąc kataną przez gardziel. Planowo chciała całkowicie odciąć głowę, ale jeżeli nie da rady, to zranienie wystarczająco głębokie żeby zabić w zupełności ją zadowoli! Stwór zawył przeraźliwie. Pomimo faktu że Kou właśnie dość głęboko cięła go tam gdzie jak nauka znana na ziemi wskazuje, powinno być gardło, przełyk i po czym generalnie powinno się umrzeć. Jego oczy zaświeciły się na żółto.
- Ferderika, możesz… - zaczął Budou, nie wiedząc, że w przyszłości przyjdzie mu być moze pożałować, że nie wykorzystał pierwszych dwóch słów na przesłanie pełnej wiadomości!
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: Drużyna #1

Postprzez Beatrice » 22 lipca 2017, o 01:15

Obrazek
Rokuchiru Kouchou


Kou odskoczyła na bezpieczniejszy dystans i zaczęła składać pieczęci do kolejnego jutsu, adaptując się do nowej sytuacji. Najwyraźniej podobieństwa do istot stąd nie były czymś, na czym warto się opierać. Pieczęci składała do swojej zdecydowanie najpotężniejszej i najbardziej imponującej techniki: Raiton - Gian no Jutsu. Miała nadzieję, że Ayumu utrzyma stwora dość długo, żeby zdążyła ją przygotować. Gdy Kou tylko wylądowała na ziemi kilkanaście metrów dalej Zobaczyła jak bestia wypluwa z pyska zielonkawy gaz. Część sama wylatywała z rany którą Kou zrobiła, zaś potężna chmura została wyrzucona z gęby demona szybko się zbliżając do niej. Ayumu poczuł tylko ostre szarpnięcie wokoło swojego brzucha i lekkie zawroty głowy gdy teren śmigał mu przed oczyma.
Kou nabrała powietrza w płuca, spodziewając się że gaz może być trujący, po czym zaczęła uciekać przed gazem. Starała się jednak trzymać na tyle blisko, żeby móc wrócić zasięgiem techniki do bestii, kiedy już jutsu będzie gotowe. Ayumu kapł się, że został przeniesiony w momencie w którym jego tsundere wampirzyca odstawiła go na ziemię kilkadziesiąt metrów dalej.
- Ugh, dzięki - wykrztusił tylko Budou, próbując złapać oddech i znowu zorientować się w sytuacji, głównie potwierdzając że inni też znaleźli się poza zasięgiem chmury.
- Więc? Pobawiliście się już? Mam iść się tego pozbyć? - zapytała wyjątkowo dumna z siebie wampirzyca. Kou zdawała się umknąć przed kłębem gazu, była jednak kilkanaście metrów przed Ayumu. Yuki oczywiscie, tak jak znikła z oczu wcześniej tak nie było jej wciąż widać. Chika również gdzieś się zmyła w czasie gdy trójka ninja walczyła.
- Tego, a potem zapewne tego które zaatakowało moją siostrę - potwierdził krótko Ayumu. Ferderika więc ruszyła do przodu, wyciągając dużo powietrza do ust. Beztrosko minęła Kou i otworzyła usta, wydychając powietrze… czy może raczej wyrzucając je gwałtownie z płuc co stworzyło podmuch na tyle duży by gaz szybko znikł z pola widzenia. Następnie, zanim ktokolwiek zareagował podskoczyła do stwora i podniosła go bez większego trudu. W końcu nie mógł się szarpać. Rzuciła olbrzymim cielskiem prosto w barierę, co sprawiło iż psowaty demon… cóż, wyparował. Nastepnie Ferderika znikla z pola widzenia. Kou i Ayumu tylko zobaczyli smugę gdy ta ruszyła.
Kou zatrzymała się w pół kroku z dłonią uniesioną do nakierowania skumulowanego potężnego ładunku elektrycznego, który teraz otaczał jej sylwetkę. Kiedy stwór został zwyczajnie zmieciony z jej oczu i zamieniony w pył… Wyraz twarzy Rokuchiru troszeczkę, odrobineczkę się zmienił. Jej twarz wyrażała zmieszanie z rodzaju: “Wiem, że powinnam być zadowolona, ale z jakiegoś niejasnego powodu czuję zirytowanie”.
Pozwoliła jeszcze przez chwilę błyskawicom igrać po jej dłoniach i ramionach, kiedy gaz znikał w powietrzu, na wypadek gdyby pojawił się nowy przeciwnik… Ale kiedy zobaczyła Ayumu, błyskawice zaczęły stopniowo zanikać. Cóż. Przynajmniej zostało jej więcej chakry.
- … nie martw się Kouchou. Zostały jeszcze pewnie dwa takie. Będziesz miała okazję… em, zrobić cokolwiek planowałaś zrobić - spróbował rozładować niezadowolenie chuuninki Ayumu rozglądając się za swoją pokojówką. I przy okazji za bezużyteczną demonicą.
- C… Cóż. Po prostu dobrze by było wiedzieć, czy jestem w stanie to zabić, czy też bestia jest zwyczajnie ponad wszystko co mogę na nią rzucić, to wszystko. - Burknęła pod nosem odrobinę nadąsana Kou, uracjonalniając swoje niezadowolenie. - To byłyby całkiem przydatne dane. Ale rozumiem. Sytuacja była niebezpieczna. Wasze bezpieczeństwo jest dla mnie ważniejsze.
Ayumu dostrzegł obie powoli idące w kierunku dwójki ninja. Chika wywijała patykiem z czaszką, zaś Yuki obowiązywała sobie ramię bandażem gdy powoli podchodziły. Kou w międzyczasie złożyła pieczęci do Chiyute no Jutsu żeby zasklepić swoją własną ranę na boku. Następnie spojrzała na Yuki i bardziej z grzeczności niż z podejrzenia że skorzysta, zaoferowała.
- Pokaż ranę, to ją wyleczę. - Powiedziała Kou, niemal całkowicie pewna, że Yuki nie skorzysta z propozycji.


Ranga A - +16/+4, +250 Ryou. - Moste.
Beatrice
 
Posty: 44
Dołączył(a): 24 lutego 2013, o 14:13

Poprzednia strona

Powrót do Misje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

  • Advertisement
Gry w przeglądarce