Welcome! Anonymous

#041

Re: #041

Postprzez Moste » 17 lipca 2017, o 00:56

Obrazek
Uzumaki Mea
- Hm! W takim razie Mea pójdzie pobawić się z Ouką-chan! Albo mamą! Albo tatą! Albo kimś innym! - oznajmiła wesoło Mea.
- Fufu, Ouka-kun nie jest raczej w nastroju do zabawy, ale wróciła już do wioski. Obecnie jest w szpitalu, więc sugeruję jej nie odwiedzać - uśmiechnął się słabo Fumitaka.
- Ale pozostań w obrębie wioski na wypadek gdybym czegoś jeszcze potrzebował - dodał Hokage tonem mniej więcej kończącym konwersację.
- Um! W takim razie Mea idzie odwiedzić Oukę-chan! - oznajmiła Uzumaki zeskakując z Fumitaki i dreptając szybko ku wyjściu. Było to naturalnie pewne, że tak zrobi - Do widzenia wujku!

====================
Miejsce: Hi no Kuni, Konoha
Data: 12.05… mea’s 15 now! They grow up so fast!
====================


Po długawej kłótni nieumyślnie usłyszanej przez drzwi, Mea wreszcie doczekała się powodu, dla którego poproszono ją grzecznie, by zaczekała w salonie. Uchiha Youko, w swoim najbardziej Uchihowym ciele, to jest tym z doujutsu, wyszła z pokoju do którego paręnaście minut temu zaciągnęła Hotarou i podeszła żwawo do Uzumaki. Pochyliła się lekko i pogłaskała Uzumaki po głowie.
- Dzięki, że zaczekałaś. Ciocia Youko wyjeżdża na dłuższe wakacje, więc chciałam się pożegnać! - powiedziała wesoło kobieta.
- Mhm. - Mea pokiwała wesoło głową na znak przyjęcia wieści.
- Więc, do zobaczenia za hmm… dwa-trzy lata! - powiedziała wesoło Uchiha z cieniem zawodu na twarzy i pogłaskała Meę po głowie raz jeszcze.
- Mhm, mhm! Będę czekać na pamiątki! - odparła wesoło Mea przymilając się głaszczącej ręce.
- Hmmm… cóż, wystarczy, chyba. Tak, będę pamiętać! W takim razie bawcie się dobrze beze mnie i przypomnij Ouce, żeby słuchała tatusia jak wydaje rozkazy! - zaśmiała się gorzko Youko, która wyraźnie oczekiwała większej reakcji.
- Hm, hm. Dobrze ciociu! - Odparła Mea wesoło drepcząc za Youko gdy już uwiesiła się jej ręki.
- Dobra dziewczynka. Poczekałabym na Akiego, ale kto wie kiedy ten łobuz wróci z misji, więc przekaż mu moje gorące pożegnanie! - poprosiła czarnowłosa dziewczyna w wieku Mei wyślizgując się delikatnie z jej rąk i składając pieczęci do wstecznego przywołania.
- Tak zrobię ciociu! Ale ciocia lepiej czasem zrobi sobie przerwę od wakacji, bo potem może nie nadążyć za tym co tu się będzie działo! - rzuciła wesoło Mea machając energicznie na pożegnanie.
- Hm? Zobaczymy, zobaczymy! - powiedziała Youko pogodnie i zniknęła w typowym, białym obłoczku po środku salonu. Jej rodzice byli podejrzliwie cicho w pokoju gdzie przyjmowali byłą głowę klanu Uchiha, ale Uzumaki była już w wieku, w którym rozumiała, że najlepiej nie zawracać sobie tym głowy! Kątem oka zwróciła uwagę, że po przeciwnej stronie ulicy pojawiły się jakiś czas temu flagi i proporce z ognistym symbolem klanu Uchiha ze smokami, mieczami i mistycznymi wizerunkami, ładnie podświetlone lampkami, by widać je było tego pochmurnego, majowego wieczoru. Zobaczyła też wysoką, smukłą, o wiele mniej zaokrągloną od niej samej sylwetkę biegnącą przez ulicę i po chwili usłyszała nieco neurotyczne brzmienie dzwonka do drzwi. Niewiele osób potrafiło wcisnąć guzik w neurotyczny sposób, a poddenerwowana Uchiha Ouka była prawdopodobnie jedyną osobą o tych kształtach i wymiarach z tych znanych Mei.
- Hm, hm, hm hm hm, hm, hm, hm… - Mea ruszyła ku drzwiom nucąc wesoło pod nosem - Cześć Ouka-chan! - zawołała wesoło gdy już otwierała drzwi.
- Cześć! Złapałam Youko-sama? - zapytała zdyszana dziewczyna ubrana tylko w czarny podkoszulek i spodnie sięgające jej jedynie do łydek. Wisiorek dyndał jej na szyi, co było rzadkie, bo zwykle chowała go pod bluzkę.
- Youyou-chan już się wyteleportowała w swą podróż, więc nie! - odparła zgodnie z prawda Mea, próbując wciągnąć Oukę do środka.
- Hmpft! - naturalnie Uchiha dała się wciągnąć, jednak była wysoce urażona.
- I pożegnała się tylko z tatą i ciocią Momo! - tupnęła energicznie malowniczo kolorowym trampkiem aż podłoga zatrzeszczała. Niefortunnie pewien diabeł niedawno upopularnił w wiosce sportową bieliznę całkowicie zapobiegającą jakimkolwiek ruchom dzięki swojej niezawodnej amortyzacji, czyniąc życie młodej Uzumaki i wielu chłopców o wiele smutniejszym.
- Hm, hm. Przed chwilą trochę zirytowała tatę i wujka Takę, więc to może dlatego? - zaproponowała Mea wciągając ofiarę wgłąb jaskini lwa, czyli do swojego pokoju.
- Hmpft ale to nie powód, żebym musiała się dowiadywać o jej wyjeździe razem z resztą klanu od tego dzi… ekhem, od tatusia, z jego głupiego, metalowego tronu! - paplała niezadowolona Ouka automatycznie ściągając buty i idąc boso za Meą bez jakiegokolwiek oporu czy zastanowienia.
- Hm hm. Tata też nie był zadowolony! - odparła Mea kiwając głową.
- Myślę, że głównym powodem niezadowolenia Hotarou-sa… właściwie to gdzie on je… oooch… n-nie, nieważne, nie mów… jest mianowanie tatusia na głowę klanu! I wcale mu się nie dziwię! W domu pojawiły się już głupie zbroje! Kotori-oneechan jest zachwycona! - skarżyła się czerwona na twarzy Ouka.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: #041

Postprzez Kaczor » 17 lipca 2017, o 00:58

- Hm hm. Mama i tata nagle znikli, więc są pewnie w sypialni! - Mea potwierdziła najgorsze obawy Ouki - Wygląda na to, ze nastały ciężkie czasy dla Uchiha. - dodała głaszcząc Oukę po głowie jedna ręką, a drugą zamykając za sobą drzwi swojej sypialni.
- Cóż, e-e-ekhem! Tatuś lubi się wygłupiać, ale nie jest właściwie złym wyborem! Jest silny i lepiej trzymać go w domu, żeby nie nabroił poza wioską! Perfekcyjna pozycja! Plus to nie tak, że Youko-san cokolwiek robiła na stanowisku! Ale to niemiłe z jej strony, że się nie pożegnała ze wszystkimi! - narzekała Uchiha naturalnie idąc do łóżka Mei.
- Hm, hm! Faktycznie niemiłe! Cóż, nie wiem wiele na takie skomplikowane tematy więc nie wiem jak to wyjaśnić! - odpowiedziała Mea delikatnie wpychając Ouke na łóżko nim sama się na nie rzuciła, dosłownie ułamek sekundy później. Uchiha przytuliła przygarniętą gdzieś poduszkę.
- Ciekawe czemu Youko-sama zdecydowała się na takie długie wakacje. Cóż, na pewno miała swoje powody! Albo znudziło jej się bycie ninja i postanowiła nas porzucić jak Matsuro-sama! - wymamrotała w poszewkę schowana za poduszką nastolatka.
- Mówiła, że wróci za 2-3 lata. - poinformowała przyjaciółkę Uzumaki przytulając się do nie od tyłu.
- Uuu, to cała wieczność… komu by się chciało obijać całe trzy la.. - Ouka spojrzała w kierunku sypialni rodziców Mei.
- Ekhem. No tak. Pewnie są takie osoby! Zaskakująco dużo! Ale to nie w porządku! Przy okazji tatuś paplał coś o jakiejś misji ale go olałam, więc będziemy musiały go zapytać jutro! - zwierzyła się Uchiha.
- Hm, hm! Zapytamy go jutro! - potwierdziła wesoło Mea oplątując Oukę celem uniemożliwienia ucieczki.
- Un! Mea zapyta tatusia jutro! Ja bym nie zniosła tej głupiej zbroi na tym głupim tronie! - zgodziła się wesoło Ouka, nie zwracając specjalnej uwagi na kryzys w jakim się znalazła. W końcu znajdowała się w nim praktycznie codziennie.
- Hm, hm. Zapytam! - obiecała Mea obnażając zęby za plecami Ouki.
- Muuu. Mogę spać u ciebie? Czuję, że dziś tatuś będzie hałasować! - zapytała pogodnie Ouka jeszcze z cieniem dawnego niezadowolenia.
- Oczywiście, że możesz! Zadbam o to by poprawić ci humor! - odparła Mea przygotowując się do ataku.
- Dzięki. Kotori ostatnio nie daje mi spokoju… swoją drogą mogę zapytać czemu się tak szczerzysz? - zapytała zmęczonym tonem Ouka. W tym momencie Mea zaatakowała jej szyję z zawziętością godną drapieżnika. Przechodnie na ulicy pomyśleli, że Dora i jej mąż muszą się świetnie bawić po pisku, jaki wydała z siebie biedna chuuninka/ofiara drapieżnika/Mei.

====================
Miejsce: Hi no Kuni, Konoha
Data: 13.05…
====================


Następnego, dalej nieco pochmurnego, ale bardzo ciepłego poranka Ouka nie próbowała się wymykać z łóżka, wiedząc, że to nie ma żadnego sensu, zwyczajnie wstała o piątej rano i zdjąwszy z siebie Meę, zaczęła przygotowywać się do treningu. Naturalnie Uzumaki nie została wpuszczona pod prysznic, poza tym jednak się nie rozstawały. Oczywiście biedny Hotarou był przykuty do łóżka, a Dora spała całkiem smacznie, więc chuuninka obserwowała swoją przyjaciółkę wymachującą specjalnie obciążonym drewnianym mieczem w samotności.
Tysiąc pięćset gniewnych ciosów przecinających niewidzialnych przeciwników poźniej, spocona nastolatka wreszcie opuściła drewniane ostrze.
- Hm, więc, pójdziesz do tatusia? Wygląda na to, że twoja mama jest, ekhem! Z-z-zmęczona, więc ja mogę zrobić śniadanie! - zaoferowała się zaczerwieniona nie tylko z wysiłku dziewczyna.
- Mama nigdy nie jest zmęczona! Po prostu lubi spać! - zaśmiała się Mea.
- Oczywiście! Zupełnie jak Mea! - zgodziła się Ouka, a Uzumaki mogła być niemal pewna, że nawet nie dotarło do niej co Mea powiedziała, przynajmniej nie w całości. Czerwone uszy sugerowały raczej odpowiedzi na autopilocie.
- Hm, hm. Więc pójdę teraz sprawdzić co takiego wymyślił dla nas wujek Yuu! Hm, hm. Pójdę sama, bo Ouka-chan bardzo nie chce teraz się z nim zobaczyć, wiec muszę! Ale, ale! byłabym o wiele bardziej zmotywowana gdyby Ouka była dla mnie trochę słodsza.. um, um, Mówię to tylko do siebie, bo przecież nie chciałabym niczego w zamian za taka drobną przysługę od przyjaciółki… - Mea stanęła bokiem do Ouki, zerkając na nią jednym okiem. Miała bardzo niebezpieczny wyraz twarzy. Wykrzykiwał on wręcz “mufufufu, chcę się pobawić!”.
- Mhm, mhm, gdyby tylko Ouka-chan zechciała ubrać na siebie ten słodki strój pokojówki schowany w szufladzie Mei! Mhm, mhm, to by było słodkie! - rzuciła wesoło Uzumaki odchodząc powoli ku drzwiom.
- Eee? Cóż, zawsze chciałam taki przymierzyć, więc czemu nie, ale ubrania Mei rzadko na mnie pasują - nadęła policzki Uchiha w fartuszku kuchennym za swoją przyjaciółką.
Tymczasem Uzumaki dostrzegła już w drzwiach, że dom Uchiha przeszedł lekką przemianę. Dwie murowane wieżyczki i potężna brama w ogródku były doskonałą wskazówką. Pochylone nad przejściem dwa kaminne gargulce wyglądały, jakby miały w każdej chwili ożyć i skoczyć na przechodnia. Tych zaś na ulicy było mniej niż zwykle. Być może ludzie nadkładali drogi byle nie przejść tą konkretną ulicą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: #041

Postprzez Moste » 17 lipca 2017, o 01:00

Obrazek
Uzumaki Mea

- Hm, wujek Yuu nie ma zbyt dobrego gustu. - pokiwała Mea składając kilka pieczęci. Zamierzała na szyi każdego z gargulców zawiesić drewniane serduszko i ozdobić bramę drewnianymi gwiazdkami. Po tym spróbowała dostać się do środka w sposób kulturalny. Gdy już obeszła bramę, przeszła przez ogródek i podeszła do właściwych drzwi, była zmuszona użyć dzwonka, jako że kołatka w kształcie pyska demona nie wyglądała na zbyt skuteczną by poinformować rezydentów ogromnego domu, że ktoś czeka na przyjęcie. Dzwonek odegrał melodię, zapewne prezent zostawiony przez Youko, na ogranach, przywodzącą na myśl pełnię księżyca i wampiry wbijające kły w młode dziewice czy co tam wampiry lubią robić po ciemku.
- Kochanie, naprawdę nie rozumiem… znaczy, ekhem, Moja Mroczna Miłości, dlaczegoż muszę sam otwierać drzwi jestem wodzem klanu smo… ekhem, rozumiem, przepraszam, tak, jasne, nie ma powodu wyciągać patelni… - głos Uchiha Yuu zbliżał się coraz bardziej ku drzwiom, jak zwykle przytłumiony przez hełm. Zadzwoniły okute buty, za które pewnie mu się później oberwie, stąpające po drewnianej, chłodnej podłodze posesji Uchiha. W końcu drzwi otworzyła potężna i nieco przerażająca postać w pełnej, niekomfortowo wyglądającej zbroi płytowej.
- O-och, to krew krwi Jao-shingana! - powiedział dumnym tonem, zapewne przekonany, że drzwi są dźwiękoszczelne.
- Cześć wujku! Cześć ciociu! Patelnią przez hełm może uszkodzić uszy wujka! - po przywitaniu się z Yuu Mea zawołał wgłąb domu celem przywitania się z Aki. Ta również w kolorowym fartuszku, podobnie jak jej córka, wyglądała gniewnie na swojego męża i pomachała do Uzumaki.
- Cześć Mea-chan, dzięki, że jak zwykle bawiłaś się z Ouką! - zawołała i wróciła zapewne do gotowania.
- Tsk, kobiety nic nie wiedzą o tworzeniu atmosfery - syknął cichy głos zza demonicznej przyłbicy.
- Tata zawsze mówi, że mama i Amane tworzą świetna atmosferę! - odparła wesoło Mea.
- Jao Shingan zawsze miał o wiele niższe standardy jeśli chodzi o atmosferę w porównaniu do swoich standardów w doborze kobiet! W każdym razie, w czym mogę pomóc, młoda akolitko demonicznego smoka zwierciadeł? - zapytał bez większego przekonania Yuu. Nawet nie wyszły mu wielkie litery.
- Wujek ponoć miał jakaś misję dla Mei i Ouki! - wyjaśniła Uzumaki.
- Och, to. Hah - mroczny rycerz przygarbił się nieco zdemotywowany.
- Właściwie to nic specjalnego. Jest miejsce, które chciałbym żebyście obejrzały, zwłaszcza ty. Cóż, normalnie wysłałbym twojego brata, ale wydaje mi się, że jesteś już wystarczająco kompetentna. Ekhem, nie wspominaj za bardzo o tym… - powiedział rycerz zdejmując hełm i przysiadając na podłodze ze zmęczonym wyrazem twarzy. Trudno było powiedzieć czy chodzi mu o zwyczajne zachowanie jounina - czy raczej wyjątkowe w jego przypadku - czy informacjach jakie planował jej udzielić.
- Nie jestem do końca pewien jak to wszystko się odbywało, ale dawno temu Uchiha wymyślili jakąś zmyślną metodę zapisywania informacji tak, by tylko posiadacze poszczególnych doujutsu mogli je rozszyfrować. Normalne oczy przeczytają jedną rzecz, dwie łezki inną, trzy co innego, a całkiem aktywne jeszcze co innego. Znalazłem jedno z takich miejsc, czy raczej o takim słyszałem, a Youko-sama, ekhem, Wiedźma Wymiarów znaczy, poprosiła, bym kogoś wysłał. Więc czemu nie razem z tą osobą posłać ciebie? Kto wie, może zobaczysz coś ciekawego - powiedział Uchiha prawdopodobnie zbyt zmęczony, by ubrać to w mroczny poemat o smokach. Teraz też Mea mogła zauważyć jego podkrążone i zaczerwienione oczy.
- Mhm, mhm, mhm. Dobrze! Pójdę z Ouką-chan! - zgodziła się wesoło Mea.
- Pójdziecie razem. Mmmm nie miałem innego Uchiha by wyslać z wami, więc wy dwie będziecie musiały wystarczyć, wolałbym, żeby to pozostało blisko domu. Brat Ouki jest jeszcze za młody, jej siostry nie ma, moja nakrzyczała na mnie o pracach domowych i rzuciła we mnie nożem. W każdym razie nie próbuj nawet zapraszać swojej wesołej, skrzydlatej przyjaciółki - ostrzegł ją łagodnie Yuu.
- Ok! Chociaż wujek już mówił, że mam iść tylko ja i Ouka, wiec nikogo bym nie zaprosiła! - odparła wesoło Mea.
- Mhm. Dobrze. Cóż, możecie się przygotować. To raczej daleko, więc weźcie ze sobą ciepłe ubrania i jakieś zapasy? Maa, nie wyjdziecie poza Kraj uwaaan Ognia - powiedział ziewając Yuu. Potem wstał, założył hełm, pod którym Mea widziała jeszcze błyskające krwistą czerwienią oczy.
- Zatem dziecię Jao Shingana! - krzyknął znowu w swoim charakterze wyciągając przed siebie dłoń. Przed tą otworzył się płonący portal z którego wypadł nieco nadpalony, śmierdzący siarką zwój.
- Oto mapa do Mrocznej Biblioteki Diabelskiej Wiedzy Mądrości! - krzyknął z namaszczeniem podając chuunince mapę.
- Mhm. W takim razie pożyczę sobie Oukę na jakiś czas! Mufuufuf. - ucieszona Mea przyjęła zwój i zaczęła się zastanawiać jak tu dobrze bawić się w drodze.
- Dobrze! Ja tymczasem muszę udać się na Ucztę Dusz! - powiedział Yuu i obrócił się łopocząc peleryną i ruszył w stronę kuchni, gdzie zapewne każą mu zdjąć ciężkie rękawice i hełm. Mea zaś ruszyła w kierunku swego domu, gdzie jak miała nadzieję, czekała na nią przebrana Ouka!
I rzeczywiście już przez okno - musiała przepchnąć nieco podziwiających przechodniów, mogła zobaczyć pokojówkę z upiętymi w kucyk włosami krzątającą się wesoło po kuchni, nucąc coś pod nosem. Mea naturalnie wbiegła do domu niczym królik pędzący do łazienki - czyli bardzo szybko. Następnie rzuciła się w kierunku kuchni nie zawracając sobie głowy tym czy przewróciła coś po drodze.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: #041

Postprzez Kaczor » 17 lipca 2017, o 01:01

Firo planowała się przywitać z Meą, ale usunęła się błyskawicznie z drogi pozwalając Uzumaki wparować do domu, a potem kuchni. Gdzie zobaczyła prawie bieliznę obracającej się zwiewnie pokojówki.
- Cześć Mea! Zaskakująco pasowała! Całkiem zabawnie to wygląda! - przywitała się Meidouka.
- Meidouka-chaaaaan~! - pisnęła szczęśliwa Mea skacząc na Oukę.
- Hm? Co tam? - zapytała pogodnie Uchiha.
- Hm, hm. O taka słodką Oukę-chan walczyłam! - oznajmiła wesoła Mea uwieszając się Uchihy całym ciałem.
- Nie wiem czy to słodkie, ale na pewno ciekawie się nosi! C-cóż, byłoby zbyt zawstydzające pokazywać się w takich ubraniach na zewnątrz, ale zawsze chciałam coś takiego przymierzyć. Ale Mea musiała zamówić zły rozmiar! - powiedziała niewinnie Uchiha akcentując gestami fakt, że strój pasuje na nią idealnie.
- Mufufu, Mea trzymała ten strój specjalnie dla Ouki-chan! Mufufuuf! Rozmiar jest perfekcyjny! - oznajmiła dumna z siebie Uzumaki szczerząc zęby.
- Eee? Wiedziałaś, że chcę taki? Dzięki! Ale n-nie mów nikomu, że go mam! - ucieszyła si Uchiha przytulając Meę.
- Mufufuf, nie mam najmniejszej intencji dzielić się z kimkolwiek Meidouką! - odparła nieco mrocznie Mea.
- To dobrze! Umarłabym ze wstydu! Mimo wszystko ludzie robiący te kostiumy znają się na rzeczy, ale jednak nie jest zbyt dobry do prac domowych, bardziej przebieranek! Więc, czego chciał tatuś? - zapytała Ouka wyślizgując się Mei by nałożyć jajecznicę.
- Hm. Zaraz wyjaśnię! Tylko znajdę Firo-chan i się przywitam, bo mignęła mi po drodze! - odparła wesoło Mea wybiegając z kuchni.
Firo pogodnie mordowała to, co Dora próbowała desperacko uczynić ogrodem.
- Kuu? - zagruchało ptaszysko przeżuwając to co pozostało z krzaku róży.
- Dzień dobry Firo-chan! - zawoła la Mea podchodząc z zamiarem przytulenia się do ptaszyska i poklepania go czule po dziobie. Firo grzecznie jak nakazuje etykieta wypluła krzak i zdeptała go wielką łapą by Mea mogła bezpiecznie ją pogłaskać. Ptak oparł część swojego ciężaru na chuunince z wyraźną przyjemnością. Nie zapomniał wetrzeć badyli w ziemię. Mea zaś zaczęła głaskać i tulić Firo przez chwilę z równa przyjemnością.
- Hm, hm. Tylko nie zapomnij później udawać, że to sztorm w nocy zniszczył krzaczki! Albo prace nad nowym zamkiem po drugiej stronie ulicy! - przypomniała uczynnie Mea wyściskując ogromne ptaszysko.
Ptaszysko przekrzywiło głowę w wyrazie głębokiego zainteresowania tym co człowiek mówi. Naturalnie z całych sił próbowała wyglądać, jakby nie rozumiała. Potem rzuciła łakome spojrzenie w kierunku młodej, posadzonej niedawno jabłonki. Dora argumentowała, że te drzewa są bardzo wytrzymałe, a że argumentowała to raczej głośno, to Firo zapewne postanowiła to twierdzenie przetestować.
- Cóż, nie będę ci przeszkadzać! Powodzenia, Firo-chan! - oznajmiła wesoło Mea.
Ptak dziobnął Meę czule i ruszył obejrzeć swój nowy cel by wybrać najbardziej destrukcyjną stronę od której może się zabrać. Meidouka zaś czekała już z podanym śniadaniem przy stole.
- Wróciłam! - oznajmiła wesoła Mea - Wujek chce byśmy poszły gdzieś przeczytać jakąś tajemną wiadomość zaszyfrowaną metodą Uchiha! - wyjaśniła szybko Mea.
- … haaaah… a naprawdę? - zapytała rozczarowana Ouka.
- Hm? Hm… To było to! Nawet nie mówił tym chuuni sposobem! - zaraportowała Mea.
- O-och, wybacz. To Uchiha mają jakąś metodę szyfrowania? Nigdy nikt mi o żadnej nie mówił, jesteś pewna, że się nadajemy? - zapytała nieśmiało Uchiha.
-Wujek powiedział, że ta metoda sprawia, że tylko sharingan danego stopnia może przeczytać co się znajduje na tablicy, więc Ouka-chan na pewno poradzi sobie lepiej niż ja! - odparła wesoło Uzumaki.
- Ho ho, brzmi raczej interesująco. Cóż, Mea zapewne idzie ze mną, bo jej oczy zawsze widzą wszystko najlepiej! - skomplementowała w odwecie przyjaciółkę Ouka.
- Hm. Może myślą, że będę mogła coś zobaczyć? Wątpię w to jednak! - odparła Mea. Była w końcu świadoma tego, że jej umiejętność nie jest tak do końca doujutsu. Czy może raczej nie takim zwykłym. Po sekundzie namysły skwitowała:
- Jeśli jest tam coś dla mnie to jest to miejsce samo w sobie!
- Mm, cóż, pożyjemy, zobaczymy! Dostałaś mapę? Daleko to? - wzruszyła ramionami Ouka bawiąc się widelcem.
- Wujek twierdzi, że jest tam zimno! - odparła Mea podajac mapę Ouce.
- Hm hm, cóż, nic dziwnego, zobacz - Ouka otworzyła mapę i pokazała Mei lokalizację - głęboko w górach na północy kraju, prawdopodobnie ponad granicą wiecznego śniegu. Udało jej się perfekcyjnie zignorować wszystkie mistyczne symbole.
- … Już nie chcę tam iść! Zimno! - zaprotestowała Mea.
- Prawda, nie chciałybyśmy też trafić na żadno z naturalnych gorących źródeł, strasznie paruje i potem trudno wysuszyć włosy! - zgodziła się Ouka, która nieco lepiej niż kiedyś znała Uzumaki.
- Ouka-chan, nie zapomnij spakować mleka! Bez mleka nie ma gorących źródeł! - oznajmiła Uzumaki.
- Naturalnie - zachichotała Ouka.
- Kto jeszcze idzie z nami? - zapytała po sekundzie.
- Hm? Idziemy same. - odparła Mea.
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: #041

Postprzez Kaczor » 17 lipca 2017, o 01:01

Firo planowała się przywitać z Meą, ale usunęła się błyskawicznie z drogi pozwalając Uzumaki wparować do domu, a potem kuchni. Gdzie zobaczyła prawie bieliznę obracającej się zwiewnie pokojówki.
- Cześć Mea! Zaskakująco pasowała! Całkiem zabawnie to wygląda! - przywitała się Meidouka.
- Meidouka-chaaaaan~! - pisnęła szczęśliwa Mea skacząc na Oukę.
- Hm? Co tam? - zapytała pogodnie Uchiha.
- Hm, hm. O taka słodką Oukę-chan walczyłam! - oznajmiła wesoła Mea uwieszając się Uchihy całym ciałem.
- Nie wiem czy to słodkie, ale na pewno ciekawie się nosi! C-cóż, byłoby zbyt zawstydzające pokazywać się w takich ubraniach na zewnątrz, ale zawsze chciałam coś takiego przymierzyć. Ale Mea musiała zamówić zły rozmiar! - powiedziała niewinnie Uchiha akcentując gestami fakt, że strój pasuje na nią idealnie.
- Mufufu, Mea trzymała ten strój specjalnie dla Ouki-chan! Mufufuuf! Rozmiar jest perfekcyjny! - oznajmiła dumna z siebie Uzumaki szczerząc zęby.
- Eee? Wiedziałaś, że chcę taki? Dzięki! Ale n-nie mów nikomu, że go mam! - ucieszyła si Uchiha przytulając Meę.
- Mufufuf, nie mam najmniejszej intencji dzielić się z kimkolwiek Meidouką! - odparła nieco mrocznie Mea.
- To dobrze! Umarłabym ze wstydu! Mimo wszystko ludzie robiący te kostiumy znają się na rzeczy, ale jednak nie jest zbyt dobry do prac domowych, bardziej przebieranek! Więc, czego chciał tatuś? - zapytała Ouka wyślizgując się Mei by nałożyć jajecznicę.
- Hm. Zaraz wyjaśnię! Tylko znajdę Firo-chan i się przywitam, bo mignęła mi po drodze! - odparła wesoło Mea wybiegając z kuchni.
Firo pogodnie mordowała to, co Dora próbowała desperacko uczynić ogrodem.
- Kuu? - zagruchało ptaszysko przeżuwając to co pozostało z krzaku róży.
- Dzień dobry Firo-chan! - zawoła la Mea podchodząc z zamiarem przytulenia się do ptaszyska i poklepania go czule po dziobie. Firo grzecznie jak nakazuje etykieta wypluła krzak i zdeptała go wielką łapą by Mea mogła bezpiecznie ją pogłaskać. Ptak oparł część swojego ciężaru na chuunince z wyraźną przyjemnością. Nie zapomniał wetrzeć badyli w ziemię. Mea zaś zaczęła głaskać i tulić Firo przez chwilę z równa przyjemnością.
- Hm, hm. Tylko nie zapomnij później udawać, że to sztorm w nocy zniszczył krzaczki! Albo prace nad nowym zamkiem po drugiej stronie ulicy! - przypomniała uczynnie Mea wyściskując ogromne ptaszysko.
Ptaszysko przekrzywiło głowę w wyrazie głębokiego zainteresowania tym co człowiek mówi. Naturalnie z całych sił próbowała wyglądać, jakby nie rozumiała. Potem rzuciła łakome spojrzenie w kierunku młodej, posadzonej niedawno jabłonki. Dora argumentowała, że te drzewa są bardzo wytrzymałe, a że argumentowała to raczej głośno, to Firo zapewne postanowiła to twierdzenie przetestować.
- Cóż, nie będę ci przeszkadzać! Powodzenia, Firo-chan! - oznajmiła wesoło Mea.
Ptak dziobnął Meę czule i ruszył obejrzeć swój nowy cel by wybrać najbardziej destrukcyjną stronę od której może się zabrać. Meidouka zaś czekała już z podanym śniadaniem przy stole.
- Wróciłam! - oznajmiła wesoła Mea - Wujek chce byśmy poszły gdzieś przeczytać jakąś tajemną wiadomość zaszyfrowaną metodą Uchiha! - wyjaśniła szybko Mea.
- … haaaah… a naprawdę? - zapytała rozczarowana Ouka.
- Hm? Hm… To było to! Nawet nie mówił tym chuuni sposobem! - zaraportowała Mea.
- O-och, wybacz. To Uchiha mają jakąś metodę szyfrowania? Nigdy nikt mi o żadnej nie mówił, jesteś pewna, że się nadajemy? - zapytała nieśmiało Uchiha.
-Wujek powiedział, że ta metoda sprawia, że tylko sharingan danego stopnia może przeczytać co się znajduje na tablicy, więc Ouka-chan na pewno poradzi sobie lepiej niż ja! - odparła wesoło Uzumaki.
- Ho ho, brzmi raczej interesująco. Cóż, Mea zapewne idzie ze mną, bo jej oczy zawsze widzą wszystko najlepiej! - skomplementowała w odwecie przyjaciółkę Ouka.
- Hm. Może myślą, że będę mogła coś zobaczyć? Wątpię w to jednak! - odparła Mea. Była w końcu świadoma tego, że jej umiejętność nie jest tak do końca doujutsu. Czy może raczej nie takim zwykłym. Po sekundzie namysły skwitowała:
- Jeśli jest tam coś dla mnie to jest to miejsce samo w sobie!
- Mm, cóż, pożyjemy, zobaczymy! Dostałaś mapę? Daleko to? - wzruszyła ramionami Ouka bawiąc się widelcem.
- Wujek twierdzi, że jest tam zimno! - odparła Mea podajac mapę Ouce.
- Hm hm, cóż, nic dziwnego, zobacz - Ouka otworzyła mapę i pokazała Mei lokalizację - głęboko w górach na północy kraju, prawdopodobnie ponad granicą wiecznego śniegu. Udało jej się perfekcyjnie zignorować wszystkie mistyczne symbole.
- … Już nie chcę tam iść! Zimno! - zaprotestowała Mea.
- Prawda, nie chciałybyśmy też trafić na żadno z naturalnych gorących źródeł, strasznie paruje i potem trudno wysuszyć włosy! - zgodziła się Ouka, która nieco lepiej niż kiedyś znała Uzumaki.
- Ouka-chan, nie zapomnij spakować mleka! Bez mleka nie ma gorących źródeł! - oznajmiła Uzumaki.
- Naturalnie - zachichotała Ouka.
- Kto jeszcze idzie z nami? - zapytała po sekundzie.
- Hm? Idziemy same. - odparła Mea.
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Re: #041

Postprzez Moste » 17 lipca 2017, o 01:02

Obrazek
Uzumaki Mea

- Interesujące. Cóż, na pewno tatuś wie co… ekhm… robi… - mruknęła wyraźnie zaintrygowana ale i zmartwiona Ouka.
- Cóż, Wujek woli by jak najmniej osób wiedziało o tym, że Uchiha coś takiego potrafili! - wyjaśniła Mea.
- To, albo nie chce żeby się rozniosło co tam odczytamy. Och cóż, obojętne. W każdym razie rozumiem, spakować ciepłe, grube ubrania - pokiwała głową Uchiha wymawiając imiona samej Desperacji.
- Ouka-chan! Jeśli przyjdzie do najgorszego, ogrzeję cię swoim ciałem! - obiecała melodyjnym tonem Mea.
- Ty też pamiętaj, żeby spakować ciepłe rzeczy - nadęła policzki Uchiha.
- Tatuś zaznaczył spory obszar co oznacza, że pewnie będzie trzeba się naszukać w śniegu - dodała.
- Oczywiście! Ale nic nie poradzę jeśli zgubię ciuchy w śnieżycy… mueheheheh… - odparła nieco złowieszczo Mea.
- … wtedy będziemy musiały posłać po kogoś dodatkowego, żeby nam przyniósł więcej. Fukuro na przykład? - zapytała niewinnie Ouka.
- Ale w tym czasie musiałybyśmy się same ogrzewać! - Odparła Mea ocierając ślinę z kącika ust.
- Okej, koniec żartów - uśmiechnęła się Ouka.
- W każdym razie to, jakieś awarynje racje, namiot… mhm. Trochę tego będzie, to miło, że Mea potrafi wyczarować małą chatkę z powietrza, zawsze się przydaje… więc będziemy mogły pewnie jeszcze dziś wyruszyć. Mamy jakiś limit czasu? - zapytała.
- Wujek Yuu o niczym takim nie wspominał. - odparła Mea.
- Więc pewnie żadnego nie ma - wzruszyła ramionami Ouka. Mea skinęła głową.
- Zatem równie dobrze możemy ruszyć jutro, jak będę miała wszystko gotowe! Ale spakuj się już teraz! - zdecydowała Oukanizatorka.
- Hm. Ok! - zgodziła się Mea.

====================
Miejsce: Hi no Kuni, Konoha
Data: 14.05 (niedziela! I guess!)
====================


Zatem i nadszedł czas by dwie, niewinne, nieznające jeszcze trudów życia i niebezpieczeństw wędrówki młode, nie tak skąpo jak by mogły odziane chuuninki wyruszyły z wioski w kierunku zimnych, okrutnych, pełnych zmuszającego do zakrywania Ouki śniegu gór. Wyruszyły po śniadaniu, raz, żeby Dora mogła ponarzekać, że Mea nie spakowała dość ciepłych skarpetek, dwa, że nikt ich nie popędzał i trzy, ponieważ Ouka w sekrecie nie lubiła zrywać się codziennie o świcie, więc używała tego rodzaju misje jako wymówkę, by dłużej zostać w przyjemnie ciepłym łóżku, nawet jeśli musiała się godzić na dzielenie go z żarłocznym drapieżnikiem dybiącym na nią o każdej porze dnia i nocy. I czasami też Firo. Która swoją drogą kawałek drogi przebiegła z nimi, bo miała ważne sprawy do załatwienia w stolicy, więc podążyła głównym traktem ciągnąc wielki, poobijany wóz za sobą bez widocznego wysiłku. Później jednak dwie dziewczyny zostały same, a podróż przez Kraj Ognia, o ile być może bardziej interesująca od podróży przez wiele innych państw, nie mogła zaliczać się do specjalnie ciekawych. Drzewa, jeziora, rzeki, wioski, nic specjalnego. Oczywiście Uzumaki mogła zawsze popatrzeć sobie na Oukę, ale że ta nosiła swoją sportową bieliznę, to właściwie nic się nie trząsło tak jak powinno, wywołując efekt odwrotnej choroby lokomocyjnej. Dziewczyny minęły pola ryżowe i farmy Jouri, obserwując jak niebo jaśnieje bardziej i bardziej, a później zaczyna powoli pokrywać się pomarańczową łuną słońca, które zaczynało leniwie ziewać i zmierzać ku horyzontowi, odwaliwszy swoją wczesnowiosenną robotę. Wtedy też, już minąwszy wypalony przez bóg wie co, zapewne dawne walki shinobi lasek, jakieś nieważne miasteczko i bezużytecznie ogromny fort klanu Uesugi, stanęły u podnóża gór. Chociaż, jak na warunki Hi no Kuni, być może wielka litera by oddała bardziej widok. Jedyny łańcuch w okolicy, jaki miał w ogóle coś takiego jak granica wiecznego śniegu znajdował pomiędzy Krajem Ognia i Krajem Ziemi. Gdzieś w tych górach, dużo dalej, znajdowały się fortece samurajów i malutki Kraj Żelaza, ale nikt się nim nie przejmował od wielu lat, jako że tradycyjni wojownicy i ich kultura wymierały od czasu ostatniej większej wojny na kontynencie. Oczywiście całkowicie ignorując historię miejsca i jego znaczenie strategiczne, Ouka była w doskonałym nastroju stanąwszy naprzeciw ich generalnego celu, pierwszej, ponuro szarej, pozbawionej jakichkolwiek szlaków góry.
- Fufu! Miła zmiana klimatu - powiedziała robiąc ze swojej dłoni daszek, by pomarańczowe promienie słońca nie raziły jej w oczy gdy obserwowała przysłonięte w połowie ponurym cieniem zbocza. Potem rozejrzała się krótko po przeraźliwie pustej polance pełnej karłowatych, brzydkich, ostro pachnących żywicą drzewek i bez większego wahania zaczęła ściągać bluzkę rzuciwszy wcześniej plecak pod nogi. Mea do niej dołączyła, i bardzo szybko bez zbędnych zabaw obie stanęły w ciepłych ciuchach, specjalnie stworzonych przez najelpszych wytwórców odzieży lekceważącej prawa termodynamiki.
"Yesterday's enemy is somehow today's enemy as well."
"Kinō no teki wa kyō mo nan'ya kan'ya de teki"

Obrazek
Haniwa!
Moste
Maruda
 
Posty: 946
Dołączył(a): 14 lipca 2008, o 22:34

Re: #041

Postprzez Kaczor » 17 lipca 2017, o 01:06

Ouka miała na sobie długie, białe spodnie, lekkie, ale całkowicie zakryte buty, czarny podkoszulek i białą kurtkę. Miecz umocowała przy pasku, założyła też plecak. I dziewczęta podjęły wędrówkę. Naturalnie zwykły człowiek napotkałby w tym momencie pewien bardzo istotny problem wiążacy się z brakiem szlaków, ścieżek, czy dróg jakiegokolwiek rodzaju. Naturalnie dwie kunoichi miały o wiele łatwiej, ale mimo to wspinaczka po nieznanym terenie, nawet jeśli miała całą masę cienkich, pokrytych soczyście zielonymi igłami drzew z kruszącymi się i sypiącymi do oczu korą pniami drzew, które pomagały w sprawnym przemierzaniu zdziczałego zbocza. W przeciwieństwie do większości kraju, te drzewa jednak nie zawsze były w stanie znieść stres z jakim wiązało się bliskie spotkanie z butem kicającego jak morderczy króliczek shinobi. Gdy jedna z gałęzi trzasnęła sucho i złamała się pod ciężarem Ouki, Uzumaki przez chwile widziała w jej oczach płomienie umierających lasów, ale to musiała być tylko gra światła spowodowana łuną rzucaną przez zachodzące słońce. Po godzinie przeciskania się przez niegościnne knieje, czy jak drzewolodzy nazywają lasy iglaste, niebo zrobiło się fioletowo granatowe, ołowiane chmury pociemniały jeszcze bardziej, a oddechy kunoichi zaczęły tworzyć kłęby białej pary. Naturalnie parę stopni poniżej zera nie stanowił żadnego problemu dla ninja, ale mimo wszystko tego rodzaju pogoda była rzadkim doświadczeniem dla dziewczyn wychowanych w ciepłym klimacie Konohagakure, dlatego gdy słońce zaszło już całkowicie, nawet żwawo prowadząca, zanurzona po pas w malutkie jałowce Ouka straciła nieco pewności siebie, przynajmniej z wyglądu. Mea widziała jak jej przyjaciółka wzdryga się nawet na całkiem zwyczajne i nie niepokojące wycie wilków do niewidocznego dla kunoichi księżyca. Naturalnie wędrówka w takiej sytuacji bardzo spowolniła je obie, ponieważ nie mogły specjalnie ufać temu co mają pod stopami, plus musiały cały czas uważać na wyższe zbocza i półki skalne, zwłaszcza odkąd pod stopami zachrzęścił im śnieg. W końcu zbliżało się lato, a z nim całkiem niewesołe lawiny. W końcu gdy zrobiło się już całkiem ciemno, Ouka zdecydowała się robić obóz, nie szczędząc ostrego języka swojemu ojcu, ponieważ o ile jej przyjaciółka dobrze radziła sobie w prawie całkowitych ciemnościach, to ona sama niekoniecznie. Szybko znalazła pierwszą z brzegu wygodną jamę, w której nie groziło im zasypanie potencjalnym śniegiem, zgniecenie lawiną czy bycie pożartym przez jakiegoś fantastycznego, śniegowego małpoluda, chociaż akurat to pozostawało zawsze otwartą opcją, należało się z tym pogodzić nocując w górach. Gdy już wybrała miejsce oświetlone księżycem w pełni - biedny Hotarou - obrzuciła je usatysfakcjonowanym spojrzeniem i odezwała się do Uzumaki po raz pierwszy nieco zrelaksowanym tonem, przynajmniej odkąd musiała na każdym kroku patrzeć pod nogi.
- Hm hm, przenocowanie tutaj nie powinno stanowić większego problemu. Pytanie jedynie, czy powinnyśmy się wrócić kawałek i zrobić porządne ognisko w środku, by było jaśniej i cieplej, czy spać w całkowitej zimnicy po zimnej kolacji, na wypadek, gdyby światło miało zaalarmować przypadkowe osoby na tej zapomnianej przez bogów górze! - spytała Uchiha z blaskiem w oczach sugerującym, że jeśli chodzi o nią, to przypadkowe osoby mogły się wypchać, Ouka-sama miała ochotę na gorące kakao.
- Głupi śnieg! Głupie zimno! Chcę ciepło! I się przytulić! - poskarzyła się zamarznieta Mea.
- Hm hm, skoro Mea nalega, to naturalnie tak zrobimy! - pokiwała głową uśmiechnięta promiennie Uchiha wyciągając z plecaka nieco topornie, ale też bardzo ostro i niebezpiecznie wyglądającą, krótką maczetę i spojrzała łakomie w kierunku teraz już czarnej na srebrnym śniegu kępki malutkich drzewek. Wolną dłonią złamała małą, plastikową pałeczkę, która rozjarzyła się zielonym, nierażącym w oczy światłem.
- W takim razie zostawię ci rozstawianie namiotu i śpiworów! - powiedziała i ruszyła w kierunku drzewek, do których zapewne miała lekką urazę za spowalnianie podróży.
- Jakby zły wilk chciał cię pożreć to krzycz! Mea sie przyłaczy! - oznajmiłą wesoło Uzumaki nim zaczęła zabierać się za rozstawianie namiotu. Gdy już skończyła, wróciła całkiem czerwona od mrozu na twarzy Ouka. Nie miała ze sobą ani maczety, ani też drzewek. To było dość naturalne, gdy wizięło się pod uwagę zwój, który zastąpił ostrze w jej prawej dłoni. Uchiha rozwinęła go i przy obowiązkowym udziale białego obłoczka przywoałała stertę zamordowanych brutalnie krzaków, za łamanie których i ustawianie ich w mniej więcej bezpieczne ognisko zabrała się prawie natychmiast.
- Tak sobie myślę, że następnym razem, gdy tatuś poprosi nas o szukanie jakiegoś miejsca, to powiem mu, żeby sam to zrobił - powiedziała chłodno nastolatka patrząc na swoje obklejone żywicą, cieniutkie rękawiczki z wyraźnym żalem.
- Albo chociaż żeby wysłał chłopców. Oni lubią takie rzeczy - dodała raczej samolubnie.
- Nie miałabym nic przeciwko, gdyby było ciepło! - oznajmiła Mea wciągając Oukę pod kocyk którym wcześniej się opatuliła celem wytulenia jej. I ogrzania się. Głównie ogrzania się poprzez wytulanie.
- Mhm, cóż, nie będzie bardzo ciepło czegokolwiek bym nie zrobiła, do czasu aż nie schowamy się do śpiworow… - zlustrowała wnętrze płytkiej jamy.
- Albo jednego śpiworu. Dobrze pomyślane, będzie cieplej! - pochwaliła przyjaciółkę niewinna ofiara.
- Hm? Oh, tak! Będzie cieplej! - zgodziła się Uzumaki kiwajac energicznie głową.

Wynagrodzenie: 3.000.000.000 Ryou (albo 300, jak admin się nie zgodzi ;) )
Otrzymywane punkty: +16 punktów statystyk, +4 punkty Jutsu
Obrazek
Avatar użytkownika
Kaczor
 
Posty: 1218
Dołączył(a): 26 lutego 2009, o 01:53
Lokalizacja: Discworld
Płeć: Mężczyzna

Poprzednia strona

Powrót do Misje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

  • Advertisement
Gry w przeglądarce